Już wczoraj jak wrócił do siebie ode mnie, napisał że ma wszystkiego dość… A przecież było już tak dobrze. Dziś ponoć jest już mu wszystko jedno, w sensie czuje obojętność. Ale z drugiej strony ponoć już raz zerwał z dziewczyną właśnie przez zazdrość, ale “z toba jest cos innego mimo wsyzstko dalej chce sie w to pakowac” i “kurwa :P jestes 2 dziewczyna ktorej 2 szanse dalem :P
15:01:18
wiec masz 2 szanse i nie zmarnuj jej .. pokaz mi jak najwiecej
15:01:26
:* i powinno byc ok”
przynajmniej był buziak :) chyba drugi w ciągu tej rozmowy…
Tylko ten status na fejsie mnie dobił. “W skomplikowanym związku” Tia. Ale z drugiej strony WCIĄŻ razem.
Marysia stwierdziła że to akurat jest dziecinne.
Teraz gadałam z Martą i w sumie pokazała mi spojrzenie z innej strony na to wszytko.
Okej nie ufałam mu. Z zazdrości o niego. Więc teraz to chyba nie ON powinien nauczyć mi zacząć ufać, tylko zrobić coś żebym to JA mogła zaufać JEMU w 100%, czy nie?
Ale i tak i tak… to wszystko moja wina i to właśnie najbardziej w tym wszystkim mnie dobija.
Mogłam siedzieć cicho. Płakać cichutko, myśląc obsesyjnie co mógłby robić w danej chwili będąc w tym jebanym Wrocławiu.
Ale to on wrócił do mnie do domu. Ze słowami, że to pierdoli. Że jeśli taka głupota ma coś zepsuć to on nie jedzie do jakiegoś Wrocławia na jakąś tam imprezę.
I co? Spotkał się w zamian za to ze swoimi przyjaciółmi, a ja widzę zawsze jaką radość to mu sprawia.
Strasznie mi teraz ciężko pisząc to, znowu ryczę. Najbardziej się boję nie tego, że mógłby ze mną zerwać, ale tego, że mógłby coś sobie zrobić. Ale te parę słów, które już wcześniej przytoczyłam nieco mnie pocieszyły. I to, ze jak zapytałam się, czy teraz też będzie chciał do mnie przyjechać to napisał, że chciałby, “nie powiedzialem ze nie ale napewno spalbym osobno” “chyba ze bedzie mi w chuj brakowac tego
13:26:00
a juz brakuje
13:26:06
ale nie moge zmieniac zdania
13:26:08
tak odrazu”
Więc chociaż tyle. Wiem, że dalej mnie kocha :) A miłość dla mnie, nieważne co kto mówi, może przezwyciężyć wszystko :)
Kocham Go kurwa jak nikogo innego, nigdy dotąd i w ogóle najbardziej na świecie. Chce z nim być na dobre i na złe. Na zawsze. Żeby był moim mężem. Ojcem moich, NASZYCH dzieci. Chcę nosić z dumą Jego nazwisko. Chcę Jego. Po prostu.
(Source: sex-hair, via skullcandy)